Nr projektu: PL-21-622-2006-R5 Czas realizacji: 2007-03-27 - 2007-09-26 Kraj goszczący: Walia, Wielka Brytania Nazwa projektu: ICP/Ty Canol Centrum Rekreacyjne dla Pacjentów Organizacja goszcząca: Organizacja wysyłająca: Dom im. Angelusa Silesiusa Adres: Wincentego Stysia 16a, 53-526 Wrocław tel.: (71) 338 07 93 www: http://www.silesius.org.pl/ e-mail: wolontariat@silesius.org.pl
Mam na imię Mariusz i pochodzę spod Wrocławia. W 2003 roku dowiedziałem się o programie ,,Młodzież,, i o szansach, jakie daje na wyjazd na wolontariat zagraniczny. Od początku wiedziałem, że będzie to dla mnie dobra szansa na osiągnięcie czegoś w życiu, sprawdzenia siebie a przede wszystkim nauczenia się nowych i przydatnych rzeczy jak odkrycie nowej kultury, poznanie nowych ludzi i języka obcego.
Od mojej organizacji wysyłającej, dowiedziałem się o świetnym projekcie w szpitalu psychiatrycznym polegający na pracy z pacjentami. Pomyślałem, ze to świetna okazja na osiągniecie zamierzonych celów. Po podjęciu decyzji na wyjazd i przejściu procedury aplikacyjnej, w marcu 2007 roku wyjechałem na projekt do Cardiff w Walii (Wielka Brytania). We wszystkim pomogła mi moja opiekunka z organizacji wysyłającej.
Już od samego początku zostałem objęty miłą opieką i natknąłem się na dobry klimat. Czułem, ze jestem w dobrym dla mnie miejscu z dobrymi ludźmi. Poznałem miejsce pracy, zakwaterowanie i miasto. To wszystko było dla mnie szokujące i było mi trochę trudno ogarnąć to wszystko. Nie znałem języka angielskiego i miałem dużo dziwnych myśli.
W opanowaniu tego wszystkiego pomogli mi w tym moja organizacja goszcząca oraz mentorka. Mentorką była starsza pani, która miała doświadczenie w pracy z młodzieżą oraz była otwarta i pomocna. Miałem z nią dobry kontakt i współprace. Co tydzień miałem z nią spotkania, na których omawialiśmy sprawy projektu i pracy w szpitalu.
Nowa kultura okazała się być ciekawa i dającą możliwości. Miałem okazje poznać Cardiff i okolice, a także zorganizować kilka wypraw po kraju goszczącym. Mieszkańcy Walii, to mili ludzie, bardzo ceniący prace wolontariusza. Bardzo szybko, można tam poznać kogoś, z kim można mieć dobry kontakt i wspomnienia J Poznałem stolicę Walii od kuchni.
Jednak szybko doszedłem do siebie, bo mieszkałem z grupą innych wolontariuszy z różnych krajów europy, z którymi miałem dobry kontakt i szybko nawiązaliśmy przyjaźnie. Tworzyliśmy zgraną grupę w pracy oraz w życiu prywatnym. Mieliśmy wspólny cel, jakim było uczestnictwo w projekcie EVS-u. Oni tak samo jak ja pracowali z pacjentami. Byli to interesujący ludzie, od których można było się wiele nauczyć, wymieniając opinie i doświadczenia. Poza tym stawaliśmy czoła problemom. Mieliśmy swoje wzloty i upadki. Musze przyznać, ze przez pół roku można nawiązać wielkie przyjaźnie. Jestem z tego zadowolony i wiem, że będę miał z tymi ludźmi kontakt w przyszłości.
Będąc wolontariuszem, dużo się nauczyłem. Byłem odpowiedzialny za podejmowane decyzje i życie codzienne oraz organizowanie sobie czasu. Czuje, że nabrałem większej pewności siebie i że jestem gotowy na odpieranie większych problemów. Zmieniło się także moje podejście do różnych ludzi i ich problemów. Nawet małe rzeczy jak gotowanie, sprzątanie czy pranie okazały się pracochłonne i też mnie czegoś nauczyły.
Pracowałem w środowisku szpitala psychiatrycznego mając kontakt z pacjentami i personelem, co zmieniło mój punkt widzenia na choroby i schorzenia psychiczne i ludzi nimi objętymi. Sprawiło to, ze jest mi łatwiej rozumieć tych ludzi i generalnie wszystkich. Pracowałem w najbardziej ,,ruchliwej", części szpitala, jaką było centrum rekreacyjne dla pacjentów- Ty Canol. Był tam bar, bilard, przestrzeń do relaksu Cabernet Cafe, za który byłem odpowiedzialny.
Cabernet Cafe, jest miejscem skierowanym w 100 % dla pacjentów. Byłem odpowiedzialny za swoje miejsce pracy i za pacjentów. Spędzałem z nimi czas i dawałem motywacje. Dużo się od nich można nauczyć, bo są to przeważnie starsi ludzie, którzy są do nas podobni. Po tym, jak poziom mojego angielskiego mi na to pozwolił, starałem się mieć kontakt z pacjentami i po krótkim czasie udało mi się mieć z nimi dobry kontakt.
Pracując w Ty Canol, nauczyłem się cierpliwości, opanowania, a mój kontakt z ludźmi stał się łatwiejszy. Między innymi to za sprawą dobrego samopoczucia i komfortu miejsca pracy. Oprócz mnie w Ty Canol, pracowali inni wolontariusze (przy Barze i w Cabernet Cafe) oraz personel. Personel- to świetni ludzie, z którymi miałem dobry kontakt i współprace. Oni sprawiali, że praca w szpitalu psychiatrycznym była łatwiejsza.
Ta praca dała mi dużo doświadczenia i kwalifikacji. Przeszedłem kursy i szkolenia dla pracowników brytyjskiej służby zdrowia jako dodatkowy aspekt mojego projektu, co przyda mi się w przyszłej karierze zawodowej. Cieszę się, że mogłem wykonywać prace, która dawała mi satysfakcje i doświadczenie.
Teraz wiem, że projekt dał mi dużą motywacje do robienia czegoś więcej w przyszłości, a do tego wiem, że mam jakieś doświadczenie, które mogę wykorzystać. Ta motywacja kieruję mnie do większego działania. W przyszłości chcę wyjechać na jakiś inny projekt woluntarystyczny, gdzieś na świecie.
Jeszcze jest we mnie dużo emocji i wspomnień, które będę pamiętał na długo i mogę potwierdzić, że projekt europejskiego serwisu wolontariatu, który ukończyłem, był najlepszym okresem w moim życiu.
Mariusz Czerwiński
|